Z piątku na niedzielę. La Lucertola.

Nie jestem w rewelacyjnym nastroju. Od jakiegoś czasu… Myśli włóczą się po manowcach… Jakbym już nie miała na nie żadnego wpływu…
Nie sądziłam, że Morricone może spłatać mi takiego psikusa. Do spółki z Fulcim.
Tak się za mną snuła ta psychodeliczna mieszanka obrazów i wizgów, że dałam się nabrać. Myślałam, że mnie uśmierzy.
G…dzie tam.
Więc się poddałam. Głosowi Eddy Dell’Orso…
I tak się kolebię w iluzorycznym przedziale drugiej klasy, wdychając odorek spalenizny i zapoconych zasłonek z ekslibrisem PKP…

Reklamy

10 uwag do wpisu “Z piątku na niedzielę. La Lucertola.

  1. Takie obrazy i taka muzyka u mnie spowodowałyby chandrę na bank.
    A przedział II klasy w PKP też optymistycznie nie nastraja….wszystko razem więc nie wróży szampańskiego nastroju.
    Może coś mocno czekoladowego, Leno?

    Polubienie

  2. Początek stycznia z reguły jest beznadziejny.
    Choćby z tego powodu że nie wiadomo co przyniosą następne, zimowe dni.

    A ta muzyka rzeczywiście mało optymistyczna.
    Więc możę coś znacznie bardziej rytmicznego i optymistycznego???

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s