Ułomność

Był odludkiem z wyboru. Zupełnie nie przeszkadzał mu brak towarzystwa. Po prostu lubił być sam. I ta jego ułomność nie miała tu nic do rzeczy. Tym bardziej, że nie rzucała się w oczy aż tak. Wystarczyło, że włożył luźniejszą bluzę i wypukłości na plecach prawie nie było widać.
Nie miał pojęcia, czemu właśnie dziś zgodził się pójść z chłopakami – przecież już kilkakrotnie proponowali mu wspólny wypad i zawsze odmawiał…
Postanowił nie zaprzątać sobie głowy dziwną decyzją. Na dachu wieżowca było całkiem fajnie – widać, że chłopaki bywali tu nie raz: ten stary materac, stolik zrobiony ze skrzynki po jabłkach, dwa szkolne krzesełka…
Rozejrzał się z ciekawością i postawił na skrzynce parę puszek piwa. Właściwie nie musiał nic kupować, ale głupio było przyjść z gębą na pączki. Wiedział przecież, że nie spotykają się tu, żeby odmawiać zdrowaśki. Ale też nie – żeby jakieś straszne pijaństwa uskuteczniali. Co to, to – nie. Po prostu wypijali po piwku czy dwóch, pogadali, pośmieli się i „na dziennik” grzecznie rozchodzili się do domów. Żadnych krzyków, żadnego chamstwa, żadnych rozrób. Miejsce miało klimacik i szkoda byłoby je stracić.
Otworzył piwo i przysiadł na jednym z krzesełek. Pod wieczór upał zelżał i zrobiło się całkiem przyjemnie.
Gadali w zasadzie o niczym. Też powiedział jedno albo dwa zdania, chociaż zdecydowanie wolał słuchać. Przymusu do gadania nie było – rozumieli, że nie każdy musi być duszą towarzystwa…
Upił łyk piwa i zapatrzył się na powoli rozbłyskujące w dole miasto. Wyglądało, jak wielka pulsująca mapa.
Po jakimś czasie zostali na dachu we dwóch. Gadali chwilę. I nagle opanowała go dziwna myśl.
Podniósł się ze swojego miejsca i zbliżył do krawędzi. Zerknął w dół. Potem przykucnął i usiadł, spuszczając nogi. Ściągnął koszulkę i poczuł chłód wieczora. Pociągnął jeszcze łyk piwa i odstawił pustą puszkę. Pochylił się do przodu i runął w dół.
Nie bał się. Po prostu czekał na nieuniknione…
Tuż nad ziemią usłyszał dziwny dźwięk. Coś, jakby rozdzieranie ortalionowej płachty. Dopiero wtedy przestraszył się i odruchowo podkurczył nogi. Zaraz jednak instynkt nakazał mu uspokoić oddech i złapać równowagę. Zrobił to i nagle zrozumiał, że nad jego głową rozpostarły się błoniaste skrzydła. Załopotał nimi. Najpierw niepewnie, bez wprawy, by po chwili poczuć jakimś tajemnym zmysłem podtrzymujący go, przyjazny powietrzny prąd. Odruchowo rozłożył ramiona. Skrzydła napięły się, wybrzuszyły. Spojrzał w górę i nieoczekiwanie zaczął wzbijać się w przestworza. Zachłysnął się. Zakręciło mu się w głowie. Po chwili zrobił gwałtowny zwrot i odetchnął, znacząc drogę wydobywającymi się z ust, ognistymi bańkami, które rozpękały się, pryskając deszczem złotych iskier…

16 uwag do wpisu “Ułomność

  1. Iwona Zmyslona

    Jest wielu, którzy walczą pomimo ułomności i niesety wielu takich, którzy jej nie mając wybierają skok z dachu, bo nie radzą sobie z samotnością.

    Polubienie

  2. Tetryk56

    Nasza Wyspowa przyjaciółka mawiała: Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem – musimy się mocno objąć, żeby polecieć… Cóż, odludkowi (czy był też odsmoczkiem?) nie pozostało nic innego jak samodzielne rozwinięcie dwóch skrzydeł. Ale czy zianie ogniem to oznaka szczęśliwego smoka?

    Polubienie

    1. Witaj, Tetryku.

      Ładnie mawiała:)

      Myślę, że zianie ogniem w przypadku tego bohatera wynikało raczej z zaskoczenia nową sytuacją oraz z braku kontroli nad własnym, tylko co przetransformowanym ciałem.
      Co nie wyklucza, że w przyszłości będzie jedną z oznak radości:)

      Pozdrawiam:)

      Polubienie

  3. Najpierw się przestraszyłam, potem ucieszyłam… Dobrze byłoby wiedzieć, że zawsze znajdzie coś, co nas uratuje przed upadkiem.
    Pozdrawiam serdecznie Leno, wszystkiego dobrego 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s